Instrumenty z recyklingu da się zrobić szybko, tanio i bez specjalistycznego warsztatu. Najlepiej wychodzą wtedy, gdy od początku potraktować je nie jako zabawkę, tylko jako prosty instrument o konkretnym brzmieniu. To oznacza dobór odpowiedniego pojemnika, właściwego wypełnienia i solidnego łączenia elementów. Różnica między przedmiotem, który tylko hałasuje, a takim, który naprawdę gra, zwykle wynika z kilku drobiazgów: napięcia membrany, ilości ziaren albo sztywności pudła rezonansowego. Poniżej znajduje się kilka sprawdzonych konstrukcji, które da się zrobić w domu z rzeczy przeznaczonych do wyrzucenia.
Od czego zacząć: materiały, które naprawdę się nadają
Nie każdy odpad daje dobry efekt dźwiękowy. Cienki plastik często trzeszczy zamiast rezonować, a miękka tektura tłumi dźwięk. Najlepiej sprawdzają się przedmioty o dość sztywnej konstrukcji: metalowe puszki, kartonowe tuby, pudełka po chusteczkach, butelki PET, zakrętki, kapsle, drewniane patyczki i gumki recepturki.
Przed pracą wszystko trzeba umyć i dokładnie osuszyć. Resztki napoju albo tłuszczu nie tylko brzydko pachną, ale też zmieniają dźwięk i utrudniają klejenie. W instrumentach perkusyjnych wilgoć szybko powoduje rozmiękanie kartonu i odklejanie taśmy.
- nożyczki lub mały nożyk do cięcia kartonu,
- taśma mocna albo taśma izolacyjna,
- klej na gorąco lub dobry klej uniwersalny,
- dziurkacz, szydło albo gwóźdź do robienia otworów,
- ryż, kasza, fasola, groch lub drobne kamyczki jako wypełnienie,
- gumki recepturki, balon, kapsle, patyczki i sznurek.
Jeśli instrument ma trafić do dziecka, wszystkie drobne elementy trzeba przykleić lub zamknąć podwójnie. Same zakrętki i kapsle zostawione luzem to proszenie się o kłopot.
Shakery i grzechotki z butelek oraz tub
To najprostszy typ instrumentu na start, ale łatwo go zepsuć przez zły dobór wypełnienia. Im drobniejsze ziarno, tym dźwięk jest bardziej miękki i równy. Większe elementy, takie jak fasola czy kamyki, dają głośniejszy, bardziej „suchy” rytm. Najlepiej zrobić od razu dwa różne egzemplarze i porównać brzmienie.
Shaker z małej butelki PET
Mała butelka po wodzie o pojemności 330-500 ml daje najlepszy efekt, bo dobrze leży w dłoni i nie wymaga dużej ilości wypełnienia. Zbyt duża butelka brzmi głucho i trudniej nad nią panować. Przezroczysty plastik ma jeszcze jedną zaletę: od razu widać, czy wsypano odpowiednią ilość materiału.
- Wsypać do butelki 1-3 łyżki ryżu, kaszy lub drobnej soczewicy.
- Zakrętkę dokręcić mocno, a gwint dodatkowo owinąć taśmą.
- Potrząsnąć kilka razy i sprawdzić, czy dźwięk nie jest zbyt stłumiony.
- Jeśli shaker brzmi za ciężko, odsypać część zawartości. Gdy brzmi zbyt lekko, dosypać niewielką porcję.
- Dla wygody owinąć środek butelki taśmą materiałową lub paskiem papieru.
Najczęstszy błąd to wsypanie za dużej ilości ziaren. Wypełnienie nie powinno zajmować połowy pojemnika. Potrzebna jest wolna przestrzeń, żeby materiał mógł się rozpędzić i uderzać o ścianki. W praktyce lepiej zacząć od mniejszej ilości i stopniowo dosypywać.
Do delikatnego grania sprawdza się ryż i drobna kasza. Do mocniejszego akcentu lepsza jest fasola albo małe nakrętki. Nie warto mieszać wielu materiałów naraz, bo wtedy dźwięk robi się chaotyczny i zamiast rytmu wychodzi zwykły hałas.
Grzechotka z kartonowej tuby
Tuba po ręcznikach papierowych daje cieplejsze, bardziej matowe brzmienie niż plastik. To dobra opcja tam, gdzie hałas ma być mniejszy, na przykład w mieszkaniu. Żeby dźwięk nie uciekał bokiem, końce trzeba zamknąć naprawdę szczelnie.
Na jeden koniec tuby warto nakleić dwa krążki z grubego kartonu zamiast jednego. Pojedyncza warstwa szybko się odkształca, zwłaszcza jeśli grzechotka trafi w dziecięce ręce. Po wyschnięciu kleju wsypać niewielką ilość grochu, soczewicy albo makaronu w kształcie ryżu i zamknąć drugi koniec tak samo.
Taka grzechotka dobrze reaguje na zmianę długości tuby. Krótsza daje szybszy, bardziej zwarty dźwięk, dłuższa brzmi trochę głębiej. Jeśli zostanie jeszcze kawałek kartonu, można zrobić cały zestaw o różnym brzmieniu i używać go jak prostych instrumentów rytmicznych.
Przy dekorowaniu lepiej unikać grubych warstw farby wodnej. Mokry karton mięknie i przestaje dobrze pracować akustycznie. Bezpieczniejsza będzie kolorowa taśma, papier samoprzylepny albo cienkie pisaki.
Bębenek i tamburyn z rzeczy, które zwykle się wyrzuca
Instrumenty perkusyjne dają najwięcej frajdy, ale są też najbardziej czułe na jakość wykonania. Tutaj o brzmieniu decyduje napięcie powierzchni uderzanej. Zbyt luźna membrana daje dźwięk tępy, zbyt mocno naciągnięta łatwo pęka.
Bębenek z puszki i balonu
Najlepiej użyć metalowej puszki po kawie lub większej puszki po mieszance kakaowej. Powinna mieć gładkie, niepostrzępione krawędzie. Jeśli rant jest ostry, trzeba go zakleić taśmą albo wybrać inny pojemnik. Tutaj nie ma sensu iść na skróty, bo to jeden z niewielu etapów, na których łatwo skaleczyć dłonie.
- Zdjąć wieczko i sprawdzić rant puszki.
- Odciąć wąską końcówkę dużego balonu.
- Naciągnąć balon na otwór puszki jak membranę.
- Obwód mocno zabezpieczyć taśmą izolacyjną albo kilkoma gumkami recepturkami.
- Uderzyć palcami i sprawdzić napięcie. Jeśli membrana jest wiotka, założyć nowy balon i naciągnąć mocniej.
Taki bębenek najlepiej gra przy uderzaniu palcami albo lekką pałeczką z końcówką owiniętą filcem. Twardy patyk daje ostry klik i może przebić balon. Jeśli potrzebny jest niższy dźwięk, warto użyć większej puszki. Mniejsza puszka z napiętą membraną da ton wyższy i bardziej sprężysty.
Dobry efekt daje przyklejenie od spodu dwóch pasków kartonu jako „nóżek”. Puszka nie będzie wtedy przesuwać się po stole, a dźwięk zrobi się nieco pełniejszy, bo dno nie będzie przylegało całą powierzchnią do blatu.
Tamburyn z kapsli i talerzyków kartonowych
Domowy tamburyn można zrobić bez obręczy stolarskiej. Wystarczą dwa sztywne talerzyki papierowe albo dwa krążki wycięte z grubego kartonu. Brzmienie zapewniają kapsle albo metalowe zakrętki od butelek, które trzeba wcześniej spłaszczyć młotkiem.
W krawędziach talerzyków należy zrobić po kilka otworów. Kapsle nawleka się parami na kawałki drutu, sznurka lub cienkich trytytek, tak by mogły o siebie uderzać. Potem łączy się oba talerzyki ze sobą wypukłą stroną na zewnątrz, zostawiając kapsle na obwodzie. Im luźniej zawieszone blaszki, tym dźwięk jest bardziej wyraźny.
Jeśli tamburyn ma służyć dłużej niż jeden wieczór, lepiej nie polegać wyłącznie na zszywaczu. Połączenia warto dodatkowo podkleić taśmą lub klejem na gorąco. Przy energicznym graniu karton pracuje i zwykłe zszywki szybko puszczają.
W perkusji z recyklingu najwięcej daje regulacja napięcia i luzu elementów. Ten sam materiał, założony ciaśniej albo luźniej, potrafi brzmieć jak zupełnie inny instrument.
Instrument strunowy z pudełka po chusteczkach
To prosty sposób na pokazanie, jak działa pudło rezonansowe i napięta struna. Nie trzeba liczyć na pełnoprawną gitarę, ale da się uzyskać kilka wyraźnie różnych wysokości dźwięku. Najlepiej sprawdzają się pudełka kartonowe po chusteczkach z gotowym otworem na środku.
Na pudełko zakłada się kilka gumek recepturek o różnej grubości. Każda powinna przebiegać przez środkowy otwór. Cieńsze gumki dają wyższy dźwięk, grubsze niższy. Żeby struny lepiej pracowały, pod gumki z dwóch stron otworu można wsunąć po jednym ołówku albo patyczku. Powstanie prowizoryczny mostek, który uniesie gumki nad powierzchnię pudła.
Jeśli dźwięk jest zbyt cichy, pudełko jest prawdopodobnie za miękkie. Wtedy warto wzmocnić jego boki dodatkowym kartonem, ale nie zaklejać całego otworu. To właśnie przez otwór wychodzi większość dźwięku. Zaklejenie go dekoracją albo taśmą zwykle psuje efekt.
Przy graniu dobrze szarpać gumki pojedynczo, blisko środka. Uderzanie wszystkimi naraz daje tylko krótki trzask. Warto też ustawić mostki nierówno: jeden trochę wyżej, drugi niżej. Wtedy napięcie poszczególnych gumek łatwiej zróżnicować.
Jak poprawić brzmienie, żeby instrument nie tylko hałasował
W domowych konstrukcjach najczęściej zawodzi nie materiał, tylko proporcja. Shaker jest przeładowany, membrana za luźna, a struny zbyt miękkie. Zamiast robić instrument od nowa, lepiej korygować po jednym elemencie i od razu sprawdzać zmianę.
W shakerach i grzechotkach znaczenie ma masa wsadu. Mniejsza ilość daje więcej przestrzeni na ruch, więc dźwięk jest wyraźniejszy. W bębenkach liczy się równe naciągnięcie membrany. Jeśli balon marszczy się po jednej stronie, ton będzie nierówny i „papierowy”. W instrumentach strunowych trzeba zadbać o to, by gumki nie dotykały pudła na całej długości, bo wtedy drgania szybko gasną.
Pomaga też dobór miejsca grania. Pusty stół wzmacnia niektóre dźwięki, miękka kanapa je tłumi. Bębenek położony na twardej powierzchni zachowuje się inaczej niż trzymany w dłoni. To drobiazg, ale przy prostych instrumentach właśnie takie rzeczy robią największą różnicę.
Jeśli celem jest wspólne granie kilku osób, dobrze zrobić instrumenty z jednej rodziny, ale o różnych parametrach. Dwa shakery z innym wypełnieniem, dwa bębenki o różnych średnicach i jeden instrument strunowy dają już prosty, ale całkiem zgrany zestaw.
Bezpieczeństwo i trwałość domowych instrumentów
Recykling nie zwalnia z porządnego wykończenia. Ostre krawędzie puszek trzeba zakleić albo zeszlifować, a otwory po szydle robić tylko na stabilnym podłożu. Przy pracy nożykiem lepiej ciąć kilka razy lekko niż raz z dużą siłą. Karton i plastik pękają wtedy mniej nieprzewidywalnie.
Klej na gorąco daje mocne połączenie, ale nagrzana końcówka i świeży klej łatwo parzą skórę. Jeśli instrument ma robić dziecko, etap klejenia i cięcia powinien wykonać dorosły. Dotyczy to szczególnie tamburynów z kapslami i bębenków z metalowych puszek.
Na koniec warto potraktować każdy instrument jak sprzęt do testu. Potrząsnąć mocniej, uderzyć kilka razy, sprawdzić zakrętki, węzły i taśmy. Jeśli coś ma się odkleić, lepiej żeby stało się to od razu na stole, a nie w trakcie grania. Dopiero po takim sprawdzeniu instrument nadaje się do regularnego używania.
Dobrze wykonane instrumenty z recyklingu nie kończą życia po jednym popołudniu. Po wzmocnieniu połączeń i poprawieniu brzmienia mogą służyć tygodniami, a przy okazji uczą jednej ważnej rzeczy: dźwięk nie bierze się z przypadku, tylko z materiału, napięcia i ruchu.
